Wycieczki, wyjazdy, wypady

    Tak się przyjęło, że we wrześniu i październiku wychowawcy poszczególnych klas urządzają dla swoich uczniów krótkie wyjazdy lub wyjścia ze szkoły. W tym roku pogoda pozwoliła na organizowanie wycieczek pieszych i rowerowych, spotkań przy ognisku i innych form wspólnego spędzenia czasu w warunkach innych niż szkolne.

Na Obarach

    Klasy pierwsze zostały wywiezione do rezerwatu Obary, gdzie - za przyzwoleniem pracowników nadleśnictwa - solidarnie sprawdzały głębokość bagien. Przy okazji przekonały się naocznie, że wychowawcy potrafią utrzymać się na powierzchni, żurawina nie rośnie na drzewach, a pająków na Obarach jest dużo więcej niż w mieście.
    Był to wyjazd podwójnie integrujący: zespoły klasowe ze sobą i z przyrodą.

W Suścu

    3, 4 i 5 października klasa III c spędziła w Suścu i jego okolicach. Przepiękna pogoda sprzyjała pieszym wędrówkom szlakami turystycznymi pod wodzą przewodnika. Pan ten,z zawodu leśniczy, sprawił, że stały się one również zaskakująco ciekawą lekcją biologii, zoologii i etymologii. Zasypywany pytaniami, przewędrował całą trasę tyłem, żeby nie tracić kontaktu z grupą. Okazał się przy tym prawdziwą skarbnicą wiedzy o tajemnicach fauny i flory Roztocza. Wielokrotnie podkreślał, że oprowadzanie takiej grupy to wielka przyjemność, a na koniec rozdał foldery tym, którzy zadziwili go swoją wiedzą.
    W miejscu zakwaterowania, czyli domkach ukrytych w lesie, klasa przeżyła fantastyczne chwile. Warunki mieszkaniowe dalekie były od idealnych, ale tak naprawdę siedzenia w czterech ścianach nikt nie brał pod uwagę.
    Klasa własnoręcznie urządziła sobie miejsce magiczne, od którego nie chciało się odchodzić aż do pierwszych ptaków, miejsce przy ognisku pod rozgwieżdżonym niebem. Pachniały kiełbaski i pieczone ziemniaki. Zabawy, konkursy i bicie rekordu klasy w utrzymaniu piłki w grze rozgrzewały bardziej niż żar z płonących polan. Do ogniska przywoływały dźwięki gitary i tak ładnie niosły się po lesie harcerskie piosenki.
    Pobyt w Suścu był taką namiastką harcerskiego biwakowania: pobudka, gimnastyka poranna, odpowiedzialność za przydzielone zadania, radość bycia razem No i jeszcze kucharzenie pod gołym niebem. W garnkach gotują się potrawy, kilkanaście łapek kroi warzywa na sałatkę, inne myją gary. Podjadanie, kosztowanie, przyprawianie i jest samodzielnie przygotowany posiłek, który smakuje wyśmienicie. Żeby była jasność żadnego alkoholu ani innych draństw, które wielu osobom kojarzą się ze szkolnym biwakowaniem.

Powrót